Strona Zespołu Przedmiotów Humanistycznych
baner.gif

„Zdążyć prze Panem Bogiem”

(dodano: 24.03.2009 r., godz. 23:15)

Zdążyć prze Panem Bogiem W piątek 20 marca 2009 roku klasa 1ht oraz 2fz uczestniczyły w spektaklu pt. „Zdążyć prze Panem Bogiem” opracowanym przez Teatr Lektur Szkolnych. Sztukę oparto na znanej książce Hanny Krall o tym samym tytule.
Bohaterów, tj. Marka Edelmana oraz autorkę reportażu, grali: Marek Tercz i Magdalena Jarek. Odtwórca głównej roli to znany scenarzysta, reżyser, poeta, pieśniarz, bard i kompozytor urodzony w 1954 roku. Jest laureatem wielu nagród.
Sama książka, o której jest mowa, powstała na podstawie wywiadu, który Hanna Krall przeprowadziła – po wielu nieudanych próbach – z bohaterem powstania w getcie warszawskim, Edelmanem. Był on jednym z nielicznych Żydów, którzy postanowili doprowadzić do wybuchu powstania w getcie, bo jak sam twierdził:

„Chodziło tylko o wybór sposobu umierania (…). Przecież ludzkość umówiła się, że umieranie z bronią w ręku jest piękniejsze niż bez broni. Chodziło przecież o to, żeby nie dać się zarżnąć, kiedy po nas z kolei przyszli”.
18 kwietnia 1943 r. Marek miał 22 lata, aż do końca akcji likwidacyjnej pracował jako goniec w szpitalu i miał przepustkę zezwalającą mu na wychodzenie poza getto. Dlaczego wtedy nie skorzystał z okazji i nie uciekł??? Sam nie wiedział…
Przeżył powstanie, przeżył walki w Warszawie, aby po wojnie ukończyć studia medyczne, zostać kardiochirurgiem i ratować ludzkie życie. Chciał być tym, któremu uda się „zdążyć przed Panem Bogiem”. Do czasów wojny i okupacji trudno było mu wracać wspomnieniami. Stracił wielu bliskich, narzeczoną, przyjaciół, towarzyszy broni…
Sztuka miała na celu nakłonienie młodych ludzi – bo do nich była przede wszystkim adresowana – do zastanowienia się nad przeszłymi czasami i wydarzeniami. Reżyser wybrał z tekstu najważniejsze wątki i sformułowania, chcąc wytłumaczyć młodzieży pojęcie bohaterstwa, przybliżyć sylwetkę Edelmana. Skupił się na jego losach wojennych, pomijając informacje o studiach i pracy. Tak oto Marek Tercz wypowiadał się na temat swojej inscenizacji:
„Czy nasza wyobraźnia i nasza wrażliwość jest w ogóle w stanie przełknąć ten rodzaj psychicznej cykuty, którą Hanna Krall w ślad za wspomnieniami Marka Edelmana podaje nam w „Zdążyć przed Panem Bogiem”? Czy nadmiar przekraczających granice ludzkiej wytrzymałości zdarzeń oraz nieustanne balansowanie na granicy moralnego ryzyka nie wzbudza w nas podejrzenia, być może nieuświadomionego, że wszystko to wydarzyło się w jakiejś makabrycznej bajce albo śnie, z którego można jednak się obudzić. Ale nie ma żadnej bajki.. ani snu…ani fikcji. To po prostu zdarzyło się, choć trudno w to uwierzyć, w ludzkim świecie. Naszym świecie. I to wcale nie tak dawno…”

(MK)

Ale folwark

(aktualizacja: 26.02.2009 r.)

Ale folwark Ale folwark
Ale folwark Ale folwark

24 lutego 2009 r. uczniowie mieli możliwość obejrzenia spektaklu przygotowanego przez wrocławski Teatr Edukacji. Na scenie Wojewódzkiego Domu Kultury młodzież przez kilkadziesiąt minut podziwiała sztukę „Ale folwark” opartą na dziele Georga Orwella pt.: „Folwark zwierzęcy”. Aktorzy z Teatru Edukacji im. Adama Mickiewicza kilkakrotnie mieli już okazję występować przed uczniami naszej szkoły. Tym razem przybliżyli nie tylko dzieło współczesnego pisarza, ale również zapoznali widzów z techniką teatru cieni.
Spektakl w zaskakujący sposób połączył przesłanie utworu Orwella z rzeczywistością znaną Polakom z przemówień przywódców partyjnych w czasach socrealizmu. Zwierzęcy świat przedstawiony na scenie skłania do refleksji na temat powstawania totalitaryzmów, zakłamania przywódców, sposobów sprawowania władzy, pozornej walki o dobro jednostki, czy niezmiennej natury człowieka.
Po przedstawieniu uczniowie uczestniczyli w lekcji teatralnej. Zajęcia przybliżyły historię i technikę teatru cieni, jako jedną z konwencji teatralnych. Dwoje uczniów na kilkanaście minut stało się aktorami i pokazało nam próbkę możliwości, jaką daje zabawa światłem.

(JN)

„Ale folwark…”

(dodano: 12.03.2009 r., aktualizacja:29.03.2009 r.)

Justyna Janik autor:
Justyna Janik
klasa 3al

Spektakl pod tytułem „Ale folwark…” przedstawia historię zwierząt żyjących na folwarku ziemskim, w czasie gdy władzę sprawuje tam człowiek. Zwierzęta są niezadowolone z jego rządów, dlatego postanawiają wyswobodzić się spod jego tyranii. Stają się wolne, oswobodzone i szczęśliwe. Zmieniają nazwę folwarku na folwark zwierzęcy. Jednak ich radość nie trwa długo. Staje się to za sprawą Napoleona, który zobowiązał się do kierowania folwarkiem. Ustalone przez niego zasady wydają się być dla wszystkich odpowiednie, jednak po pewnym czasie poszczególne prawa wzbogacone zostają o słowo lub dwa, co całkowicie zmienia ich sens. Wszystkie poczynania przywódcy doprowadzają do wygnania Snowbolla i wydania do rzeźni konia Boksera.
W spektaklu tym poruszone zostały problemy związane m.in. z władzą i z nieomylnością rządzących. Postępowanie Napoleona daje nam do zrozumienia, że każdy sprzeciw wobec jego decyzji jest surowo karany, a walka z uciskiem i chęć zmian są największymi przewinieniami.
Bardzo podobała mi się gra aktorów i przesłanie płynące ze spektaklu. Widzimy jak działa system totalitarny i do czego zdolny jest człowiek, gdy kierują nim żądze, takie jak władza, wolność, poczucie niezależności i chęć wyrwania się z codzienności. To nam uświadamia jak człowiek potrafi być okrutny i czego może się dopuścić, by osiągnąć swój cel.

Paulina Kozubek autor:
Paulina Kozubek
klasa 3al

Na początku spektaklu widzimy, że zwierzęta są wykorzystywane i bite przez człowieka nadużywającego alkoholu. Zwierzęta mają dość złego traktowania, buntują się, doprowadzając do rewolucji i tym samym pozbywają się złego człowieka. Nazwę folwarku zmieniają z „dworski” na „zwierzęcy”. I co najważniejsze, same zaczynają rządzić. Sporządzają tablicę praw, których zwierzęta mają się trzymać, aby ponownie nie doszło do ich wykorzystania. Jednak szybko władzę przejmuje knur Napoleon, który dodając z czasem po słowie lub dwóch do każdego z ustalonych punktów, zmienia ich sens. Przywódca doprowadza do wygnania Snowbolla, przywłaszczając sobie jego plan budowy wiatraka. Napoleon wydaje też do rzeźni konia Boksera. Cały „idealny świat” stworzony przez Napoleona zmienia się w jeszcze większy horror niż ten z czasów człowieka.
Oceniając przedstawienie „Ale folwark…” zwróciłam dużą uwagę na muzykę, grę aktorów i ich kostiumy. Uważam, że muzyka była trafnie dobrana do wydarzeń prezentowanych w spektaklu. Aktorzy potrafili bardzo dobrze wcielić się w swoje role. Ze scen dość humorystycznych, jak np. upicie się Snowbolla i Napoleona potrafili bez problemu z wielka powagą i profesjonalnie przejść do sceny wydania Boksera do rzeźni. Dla mnie osobiście była to najbardziej dramatyczne scena. Stroje aktorów były na tyle „czytelne” dla widza, że bez trudu mogłam rozpoznać, jakie zwierzęta pojawiają się przed publicznością.
Moim zdanie spektakl był bardzo interesujący, przede wszystkim dlatego, że niósł ze sobą naukę moralną. W przedstawieniu zostały pokazane problemy związane z władzą, wykorzystywaniem człowieka do własnych celów, walką z uciskiem i obaleniem starego porządku rzeczy. Myślę, że przedstawienie pokazało nam cechy, które sami posiadamy, takie jak: chęć władzy, pragnienie wolności, niezależność. Ze spektaklu wyniosłam także myśl, że obalenie starego porządku rzeczy tak naprawdę niewiele zmieni, gdyż ciemiężeni sami staną się tyranami ogarniętymi żądzą władzy i będą wykorzystywać innych tak jak knur Napoleon. Zniewolony i wykorzystywany przez człowieka, po objęciu władzy stał się do niego podobny.

(JN)

„Miło szaleć kiedy czas po temu”

(aktualizacja: 29.10.2008 r.)
img

Recenzja spektaklu autorstwa Doroty Kociuby z klasy 3 ht.

8 października 2008 roku obejrzałam spektakl "Miło szaleć kiedy czas po temu" oparty na fraszkach Jana Kochanowskiego. Inscenizacja przedstawia świat szesnastowiecznej szlachty polskiej. Jest to świat kolorowy, barwny, ukazujący ludzi radosnych, kochających towarzystwo, dobrą zabawę, ale niestety nie pozbawionych wad. Spektakl został podzielony na trzy części tematyczne. Pierwsza ukazuje główny grzech szlachty polskiej – pijaństwo, druga hipokryzję ówczesnego duchowieństwa, trzecia zaś skupia się na relacjach damsko – męskich. Każdy z tych problemów, chociaż omówiony staropolskim językiem poety, okazuje się być ciągle aktualnym. Pozytywnie oceniam grę aktorów, szczególnie Piotra Napieraja, który wcielił się w rolę samego Mistrza z Czarnolasu. Moją uwagę zwróciła również wspaniała oprawa muzyczna spektaklu, która przybliżyła widzom klimat tamtej epoki. To dzieło Dariusza Brojka i Jarosława Babuli. Moim zdaniem jest to godny polecenia spektakl nie tylko dla młodzieży szkolnej. Humor prezentowany na scenie udzielił się również publiczności, która dobrze się bawiła i żywo reagowała na wydarzenia na scenie. Duże brawa dla reżysera Sławomira Gaudyna i całego zespołu pracującego nad spektaklem.

Zdjęcia ze spektaklu można obejrzeć w galerii Teatru im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie.

(AK)